Zachód słońca nad Dzierżnem

Tego dnia padało od rana. Padało, kiedy przyjechaliśmy do Basi i Tymka. Padało kiedy jechaliśmy do kościoła i kiedy z niego wychodziliśmy. Wciąż padało, kiedy wesele na dobre się zaczęło. Od rana trzymaliśmy kciuki za odrobinę słońca, przestępowaliśmy z nogi na nogę, czekając na choć kilka minut bez deszczu i kiedy zaczęliśmy rozważać odprawienie starego indiańskiego rytualnego tańca – stało się – ciepłe promienie przebiły się przez zasłonę z chmur. Nie wiem, o czym myśleli wtedy Basia i Tymek stojąc na pomoście, ale ja miałam wrażenie, że przede mną to nie Dzierżno, ale scena z jak z obrazów J.M.W.Turnera. Światło zachodzącego słońca, jego odbicie na wodzie i jachty zacumowane przy pomoście. Ktoś na górze musi mnie lubić, tak sobie czasem myślę, patrząc na to zdjęcie.

12BT-5d-2-1420

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *