Sopot o poranku

Plener na wariackich papierach? Nad morzem za trzy dni? Tylko z Basią i Wojtkiem! Takich wariatów to ze świecą szukać. A było to tak… Kilka dni po ślubie zadzwoniła Basia i zapytała, czy mogę przyjechać do nich do Sopotu na plener. Jedna minuta na potwierdzenie, czy pyta poważnie. Druga i trzecia na znalezienie połączenia do Sopotu. Kolejne z uśmiechem na twarzy, który mi chyba nie zszedł aż do momentu wyjazdu. Kiedy na dworcu okazało się, że bilet trzeba kupić na dwie godziny przed wyjazdem pociągu ze stacji początkowej (sic!) a te właśnie minęły. Całe szczęście znalazło się jakieś wolne miejsce w sypialnym i kupiłam bilet u konduktora. Nad ranem z dworca odebrał mnie Wojtek. Było jeszcze ciemno, kiedy w hotelowym pokoju piliśmy kawę. W sumie i tak żadne z nas już nie spało, szkoda marnować dnia – wyszliśmy na zdjęcia przed świtem, kiedy jeszcze na horyzoncie było widać światła statków stojących na redzie, a morze było spokojne jak nigdy w środku dnia…

Basia i Wojtek – Nad morzem

12BW-p1-0047

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *